• Dzikim Okiem

Dzikim Okiem Kuoki.

Witajcie kochani! Dzisiaj przedstawiam Wam nową zakładkę na naszym blogu - czyli Dzikim Okiem Kuoki. Nie pytajcie skąd ta nazwa. Powiem tylko, że długo zastanawiałam się nad stworzeniem takiego miejsca na wpisy, które nie są związane jedynie z podróżowaniem i campingowaniem. Bo nie tylko tym się tu zajmujemy. A i obecna sytuacja niestety nie sprzyja podróżom. Chociaż plany na II Wielką Australijską Podróż już rodzą się w głowie. Oby tylko otworzyli granice...

Po za zwiedzaniem i wycieczkami, prowadzimy też codzienne, całkiem normalne życie, które także dostarcza wielu ciekawych spostrzeżeń i przeżyć.

Pomysł na te wpisy w sumie zrodził się wczoraj. Już wkrótce trochę zmieni się moja codzienna rutyna, gdyż nie chwaląc się, zmieniłam pracę i wydaję mi się, że zarówno godzinne dojazdy pociągiem do pracy, jak i nowe środowisko w którym się znajdę, dostarczy mi wielu nowych tematów. Pierwsze co mi przyszło do głowy, gdzie mogłabym informować o nowych wydarzeniach był Twitter - który też założyłam. Zapraszam do śledzenia tutaj - https://twitter.com/dzika_kuoka , bo FB robi się coraz mniej skutecznym narzędziem komunikacji i mam wrażenie, że cokolwiek tam wstawię to jak para w gwizdek i efekt minimalny. Ale i tak dziękuję za wszystkie lajki!

Potem pomyślałam, że pójdę krok dalej i zrobię nową kategorie również na blogu, bo nie każdy ma lub chce mieć konto na Twitterze.


Już za miesiąc minie dwa lata jak tu mieszkamy i nazbierało się kilka ciekawych tematów, którymi chciałabym się z Wami podzielić.

Dlatego też teraz po krótce opiszę o czym będziecie mogli tutaj poczytać.


Mieszkając w innym kraju, na innym kontynencie wiele rzeczy jest dla nas nowe i zaskakujące, a czasem dopada nas chandra codziennych dni. Parafrazując jednego pana "Ja ciągle się czegoś uczę" i ciągle coś tu odkrywam. I o tym chciałabym pisać. Więc po krótce. Będzie tu dużo o zwierzątkach (bo lubię), pewnie dużo o kuokach (bo bardzo lubię) i w ogóle o całej otaczającej nas naturze (już niedługo będą kwitły piękne jacarandy - muszę Wam to pokazać!). Ale chciałam też podzielić się z Wami na przykład muzyką, jaką ciągle tu odkrywam. Nie tylko tą z kontynentu! Ostatnio moje muzyczne horyzonty sięgnęły już wysp Pacyfiku i powiem Wam, że to jest kosmos! I każdy znajdzie coś dla siebie, wachlarz stylów muzycznych będzie bardzo szeroki. Nie mogę się doczekać pierwszego wpisu, kiedy podzielę się z Wami moimi odkryciami. Czasem polecę Wam film lub książkę związaną z historią albo bogatą kulturą Antypodów. Czasem opiszę coś z zaskakujących smaków tutejszej kuchni. Czasem opisze historię, która okazała się dla nas bardzo inspirująca (będzie o łodzi - a jakże!). Będziemy też przedstawiać blogi i kanały innych twórców, które z przyjemnością śledzimy, a niewiele osób o nich wie. Będzie o różnicach kulturowych, będzie o podobieństwach. Będzie o języku, który tylko umownie zwany jest angielskim! A właśnie - co powiecie na to, że pod każdym nowym postem zapoznam Was z jednym słowem z australijskiego slangu?! Ciekawi?! To czytać do końca! :) Jak chcecie to będzie o tutejszej motoryzacji, budownictwie, ale też nieco historii. Mam nawet super ciekawy temat z zakresu geologii! Czasem opisze co robiliśmy w weekend, bo w ciągu tych dwóch lat zebrało nam się trochę wydarzeń i festiwali. Albo po prostu napisze co u nas słychać. Zdementuję jakieś medialne plotki, dostarczę aktualnych informacji, odpowiem na Wasze pytania, ale bardzo chętnie poznam też Wasze opinie.


I jak Wam się podoba taki pomysł?!


To może dla zachęty napisze Wam dzisiaj czego niedawno się dowiedziałam. Wpadłam też na pomysł, aby na wstępie podać kategorię i temat posta, abyście wiedzieli czego się spodziewać! A więc: UWAGA!



Kategoria: Zwierzątka (no cóż za zaskoczenie)

Temat: Wombat to tutejszy Chuck Norris


Wombaty - za Wikipedią - "rodzina ssaków z rzędu dwuprzodozębowców, prawdopodobnie blisko spokrewnionych z koalowatymi. Osiągają długość 1,2 m i masę do 39 kg."


Bardzo podoba mi się tu określenie prawdopodobieństwa spokrewnienia z koalami, bo w sumie nie wiele więcej wiadomo o tych stworzeniach.😊W skrócie wombat to połączenie świni, psa i chomika. To nocne zwierzątko, wielkości psa, żywiące się głównie trawą.

Zapewne wiecie, że wombaty to torbacze, ale nie sądzę żebyście wiedzieli, że to jedyne torbacze z torbą lęgową, która otwiera się ku tyłowi. To znaczy, że młode wchodzi do torby matki no...od dupy strony po prostu. 😊

Mama wombat, jak ma małego wombatka i nosi go w torbie, to jego głowa wystaje między jej tylnymi nogami. Tak, wiem to brzmi dziwnie. Mały wombat musi po prostu uważać, kiedy wystawia głowę by poskubać trawę, czy akurat wtedy mama nie chce skorzystać z toalety. Tym bardziej, że wombaty robią kupę w kształcie kostek sześcianu! Na serio - poczytajcie sobie! Więc mały ma takie trochę przesrane dzieciństwo. Z drugiej strony wyrażenie 'gówniak" w określeniu potomka, nabiera realnego znaczenia.



Ponadto uważam, że to wombaty powinny być narodowym zwierzęciem Australii. Są bowiem one kwintesencją australijskiego "no worries". Oprócz jedzenia, nie wiele je interesuje. W trakcie skubania trawy są tak bardzo na tym skupione, że jeśli stoisz obok mogą Cię przypadkowo i niegroźnie (nie maja kłów) dziabnąć w palucha u stopy, biorąc go za kolejny element otaczającej natury. Nie boją się ludzi. Właściwie to czytałam, że bardzo łatwo je oswoić i są bardzo towarzyskie.

Ale generalnie wombaty mają na wszystko wywalone. Totalne "no worries"!

Do niedawna myślałam, że taka postawa wynika z tego, że wombaty nie maja tutaj naturalnego wroga, więc nie muszą się niczego obawiać. Mogą mieć wywalone!

I tu wychodzi ukryty w każdym wombacie Chuck Norris. Otóż te sympatyczne ssaki jednak mają tu wrogów. A są nimi psy dingo! (O nich też kiedyś napiszę.)

Tak, psy dingo polują na wombaty. Atakują najdelikatniejszą tkankę wombaciej skóry, czyli jego podbrzusze, torbę lęgową i młode. W tym celu drapieżnik wtyka głowę między tylnie nogi torbacza, żeby go ugryźć. I tu następuje koniec żywota pieska. Bo właśnie wtedy wombat uruchamia tryb Chuck Norris.

Gdy następuje taki atak, Chuck...znaczy się wombat, prostuje tylne nogi i ściska nimi głowę psa. Ściska tak mocno, aż czaszka dingo pęka!!!

Kto by pomyślał, że te krótkie, ciapowate nóżki są na tyle silne, żeby pogruchotać czaszkę dużego ssaka! Mało tego! Te skurczybyki potrafią po wszystkim zaciągnąć padlinę drapieżnika na granicę swojego terytorium i zostawić ja tam, aby przestrzec inne psy dingo!


Nieźle, co?! Wombaty są ekstra!

I na prawdę są bardzo sympatyczne. My mieliśmy okazję spędzić z nimi trochę czasu biwakując na campingu w Kangaroo Valley, gdzie swobodnie kręciły się miedzy namiotami. Razem z kangurami zresztą. A rano jeszcze pojawił się półtorametrowy waran. To był bardzo interesujący camping 😊


I co podobało się?!

Dotrwaliście do końca?!


To obiecane słówko/wyrażenie z ozzikowego slangu.

Dzisiaj:

"A Cold One" tak Ozziki mówią po prostu o piwku.

"Grab mi a cold one mate!" - czyli dobre wyrażenie na piątkowy wieczór!



Dajcie znać w komentarzach czy się Wam podobało. Czy macie ochotę czytać zarówno takie ciekawostki, jaki i wspominane wyżej tematy i opowiastki. Będziemy wdzięczni za każdą opinię, wyrażoną tu poniżej czy też na stronie FB, Twittera i Instagrama. Każdy feedback od Was jest dla nas bardzo cenną informacją i super motywacją!

My mamy głowy pełne pomysłów, a Antypody dostarczają nam wielu tematów i dziwnych historii. Na przykład wiedzieliście, że kangury to jedyne zwierzęta na świecie które mają wyżej kulki niż kuśkę? 😊


I z tą myślą zostawiamy Was życząc miłego weekendu!


33 wyświetlenia